Wisła Kraków i problem w bramce. Czy Letkiewicz to rozwiązanie na lata?

Sytuacja między słupkami w Wiśle Kraków od wielu tygodni, szczególnie w rundzie wiosennej, wywołuje w wiślackiej społeczności ogrom dyskusji. Czy Patryk Letkiewicz to nasz zdecydowany numer jeden? Jakie mamy rezerwy na tej pozycji? Dlaczego Wisła traci więcej goli i nie zachowała czystego konta od listopada? Co dalej po spodziewanym awansie do ekstraklasy? Zapraszam na analizę sytuacji w bramce oraz tego, co dzieje się z wiślacką obroną na wiosnę.

Pierwsze kroki

W tym sezonie Patryk Letkiewicz na stałe wskoczył do bramki Wisły w 11. kolejce bieżącej kampanii, w domowym meczu przeciwko Polonii Bytom, zakończonym zwycięstwem 1:0. Od tego momentu jest pierwszym wyborem trenera Mariusza Jopa. Zanim przyjrzymy się bliżej jego grze, warto przypomnieć, jak trafił do krakowskiego zespołu.

Początki Patryka Letkiewicza to miejscowy zespół GKS Urania Ruda Śląska, gdzie zaczynał swoją przygodę jako junior. Następnie grał również w Silesii Piekary Śląskie, a także w Ruchu Chorzów. Do Wisły Kraków trafił jako 15-letni chłopak z UKS-u SMS-u Łódź. Przy Reymonta przechodził kolejne szczeble juniorskie, grywał w drużynie rezerw, a kolejnym krokiem było wypożyczenie w sezonie 2023/24 do III-ligowej wówczas Wieczystej Kraków, gdzie walnie przyczynił się do awansu drużyny z Chałupnika regularnie zachowując czyste konta.

Jego debiut przy Reymonta to 27 września 2024 roku i mecz z Odrą Opole, który Wisła wygrała pewnie aż 5:0. Patryk wszedł do bramki Wisły po kiepskim początku sezonu, na co wpływ miały występy w europejskich pucharach. Wisła z Letkiewiczem w bramce wygrała również kolejne spotkania (Siedlce oraz Nieciecza), co umocniło jego pozycję w składzie.

Kolejny sezon i początek na ławce

W sezonie 2025/26 od początku trener Jop postawił w bramce na Kamila Brodę. Doskonale pamiętamy, jaką passę zanotowała Biała Gwiazda na starcie tej kampanii, co nie sprzyjało roszadom w składzie, szczególnie między słupkami. Kamil Broda zdradzał jednak symptomy słabszej dyspozycji, choćby w wygranym 4:3 spotkaniu z Tychami i już wtedy część kibiców domagała się zmiany w bramce.

Do tejże zmiany doszło dopiero w 11. kolejce i od tej pory to Patryk Letkiewicz jest numerem jeden w bramce Wisły, nie opuszczając żadnego spotkania. W 16 meczach Betclic 1 Ligi, bramkarz Wisły puścił 12 bramek i zanotował 6 czystych kont, co można uznać za wynik solidny.

Kiepski początek rundy wiosennej

Jeśli przyjrzymy się tabeli wyłącznie za okres od początku bieżącego roku, to od razu dostrzeżemy, że problem leży głębiej, aniżeli tylko w obsadzie bramki.

*tabela uwzględnia 3 stracone gole za walkower ze Śląskiem

Wisła Kraków ostatnie czyste konto zanotowała 30 listopada w wygranym meczu 3:0 ze Stalą Mielec, która wtedy przeżywała jeden z gorszych momentów w sezonie. Siedem kolejnych spotkań to zero czystych kont defensywy Wisły, co sugeruje, że coś uległo zmianie i przestało działać.

Proste błędy  

Niestety, na wiosnę tych błędów było zdecydowanie za dużo. O ile w meczu z Tychami, gdzie na szczęście wiślacka ofensywa zdołała odrobić straty i wygrać ostatecznie 3:1, udało się uniknąć poważnych konsekwencji, tak po meczu ze Zniczem błąd w rozegraniu kosztował pierwszą poważną stratę punktów.

Po tym meczu wylało się wiadro pomyj na wszystkich po kolei. W pierwszej kolejności oczywiście na Patryka Letkiewicza, którego bezpośredni błąd doprowadził do utraty gola, ale także na Wiktora Biedrzyckiego oraz trenera Jopa, któremu zarzucano brak stosowania prostych środków w kluczowych momentach spotkania, szczególnie gdy do końca meczu pozostaje kilka minut.

Nie pomagała na pewno dość duża rotacja jaką stosował Mariusz Jop w obronie. Z jednej strony można było cieszyć się, że Wisła ma do dyspozycji aż tylu piłkarzy, natomiast z drugiej liczne zmiany w defensywie nie pomagają w zgrywaniu się zespołu. Początek rundy zaczął Joseph Colley i dziś możemy stwierdzić, że nie był to dobry ruch trenera. Kuba Krzyżanowski również nie zaczął tej rundy, tak jak byśmy oczekiwali i stracił na ten moment miejsce w składzie kosztem Lelievelda.

Przyczynę słabszych rezultatów zarówno w obronie jak i ataku upatrywać trzeba również w linii pomocy, ponieważ Kacper Duda i James Igbekeme na jesień przyzwyczaili nas do wysokiego – ekstraklasowego poziomu w tej strefie boiska. Jakość ta zdecydowanie spadła, co widać po każdym z pomocników Wisły, łącznie z Carbo. Należy zadać sobie pytanie w jakiej dyspozycji musi być Omic, o którego pozyskanie Wisła tak długo i dzielnie walczyła, skoro ten nie jest w stanie wywalczyć miejsca w podstawowym składzie, gdy wszyscy wyżej wymienieni nie znajdują się w optymalnej formie.

Wzloty i upadki – rywalizacja w bramce

Największe pretensje pojawiają się głównie z powodu dużych wahań dyspozycji, jakie serwuje nam Patryk Letkiewicz w bramce. Potrafi popełnić błąd, który skutkuje utratą bramki, a w kolejnym meczu być bohaterem ratującym przed porażką, jak chociażby w ostatnim ligowym meczu w Opolu, czy wcześniej w starciu z Wieczystą Kraków.

Czy mamy go obecnie kim zastąpić? Osobiście twierdzę, że nie. Kamil Broda występuje w rezerwach, gdzie także zdarzają mu się proste błędy, a następnie broni ważny rzut karny dający punkt (ostatni mecz z Avią). Z kolei Anton Chichkan w rundzie jesiennej był bardzo krytykowany za występy w III-ligowych rezerwach, gdzie jego błędy przyczyniły się do straty kilku bramek. Wydaje się wręcz pewne, że po sezonie Wisła podziękuje mu za współpracę.

Poniżej ligowa tabela od momentu, kiedy Patryk Letkiewicz wskoczył do pierwszego składu Wisły.

Porównania do Mateusza Lisa

Stawianie na Letkiewicza, który jest reprezentantem Polski do lat 20, wydaje się być na ten moment najlepszą opcją dla Wisły z wielu względów. Przede wszystkim, to wciąż chłopak młody, który dalej nabiera doświadczenia na tym szczeblu rozgrywkowym.

Dla mnie obecna droga golkipera Wisły bardzo przypomina tę, którą pod Wawelem przechodził Mateusz Lis. Aktualny bramkarz i kapitan tureckiego Göztepe również miewał trudne początki w Wiśle i zdarzało mu się popełniać proste błędy skutkujące utratą bramki.

Lis zagrał dla Wisły w 70 meczach notując 17 czystych kont, jednakże było to w Ekstraklasie, w momencie kiedy Wisła była zespołem z dołu tabeli i Mateusz mógł się wykazać między słupkami. Dobre występy na polskich boiskach zaowocowały transferem do ligi tureckiej.

Patryk Letkiewicz ma wszelkie atrybuty, by w przyszłości zostać wytransferowanym z krakowskiego klubu za granicę. Na ten moment pewniej wygląda na linii bramkowej, jednakże można zauważyć, że grać nogami również potrafi i błędy, które do tej pory popełnił nie mogą przysłonić potencjału jakim dysponuje rozgrywając piłkę.

Odważę się również stwierdzić, iż posiada w tej kwestii większy potencjał niż były Wiślak, Mateusz Lis, który z grą nogami miewał dużo większe problemy niż Letkiewicz. Nie przekładało się to bezpośrednio na straty goli, ponieważ Wisła rozgrywała swoje akcje nieco inaczej. Niemniej jednak w samej grze nogami – operowaniu piłką prawą i lewą nogą, dokładnością podań ­- to Patryk Letkiewicz według mojej opinii prezentuje wyższy poziom, niż Mateusz Lis w tamtym okresie.

Za Patryka Letkiewicza należy trzymać kciuki i życzyć, by podążył drogą Mateusza Lisa i w przyszłości zaliczył sportowy awans do lepszej piłkarsko ligi. Wiśle natomiast, by na potencjalnym transferze zarobiła, w przeciwieństwie do sytuacji z transferem Lisa.

Patryk Letkiewicz – przyszłość w bramce

Uważam, że do końca sezonu nie ma mowy o zmianie między słupkami Białej Gwiazdy. Jestem też zdania, że to z Patrykiem w bramce Wisła rozpocznie kolejny sezon – już w Ekstraklasie. Mimo to, ludzie odpowiedzialni za transfery na pewno nie mogą przespać letniego okienka i powinni sprowadzić na Reymonta odpowiedniego człowieka do rywalizacji na tej pozycji dla młodego bramkarza. To z pewnością podwyższyłoby poziom prezentowany przez Patryka zarówno na treningach jak i w meczach.

Views: 323

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *