Powrócić na dobre tory. Trzy pytania przed meczem z Miedzią

Po dwutygodniowym rozbracie z rywalizacją na ligowych boiskach i bardzo burzliwych tygodniach pora w końcu wrócić do tego, co najważniejsze czyli walki o awans do Ekstraklasy. Wisła Kraków spróbuje wrócić na dobre tory i poszukać pierwszego zwycięstwa od miesiąca, choć jej dzisiejszy rywal od dwóch lat pozostaje przez nią niepokonany. Czy ekipie Mariusza Jopa uda się przełamać niemoc i odesłać Miedź Legnica do domu bez punktów? Zapraszamy na kilka kluczowych pytań przed dzisiejszym starciem. 

1. Krajobraz po burzy – czy piłkarze wyczyścili głowy? 

Co tu kryć, za Wisłą Kraków bardzo burzliwe dni, choć paradoksalnie zawodnicy uniknęli rywalizacji na boisku w trakcie ostatniego weekendu. To wszystko oczywiście efekt afery wokół nierozegranego spotkania we Wrocławiu ze Śląskiem i ogromnych emocji, które towarzyszyły zarówno działaczom, jak i kibicom obydwu zespołów. Na temat całej sprawy pojawiło się już wystarczająco dużo analiz, dlatego nie będziemy tutaj podejmować tego wątku. „Biała Gwiazda” w stolicy Dolnego Śląska się nie pojawiła i dziś chyba tylko Bóg jeden wie, jaki będzie ostateczny werdykt komisji PZPN w sprawie oficjalnego rezultatu. 

Pytanie jednak brzmi, jak w całej sytuacji odnaleźli się zawodnicy Mariusza Jopa. Można domniemywać, że piłkarzom dość trudno było odciąć się od samego zamieszania i wyciszyć głowy. W końcu do czwartkowego wieczoru/piątkowego poranka tak naprawdę zespół wciąż przygotował się według zaplanowanego wcześniej mikrocyklu pod kątem meczu ze Śląskiem. Przeciągająca się niepewność i klincz z pewnością nie ułatwiał zadania całej drużynie. Na sztabie szkoleniowym spoczęła zatem nie tylko odpowiedzialność z przygotowanie zespołu pod kątem fizycznym, taktyczny, ale też mentalnym. 

Dodajmy do tego jeszcze fakt, że naszej ekipie stuknął już ponad miesiąc od ostatniego zwycięstwa w lidze nad GKS-em Tychy. Od tamtej rywalizacji minęło już kilka tygodni, podczas których Wisła zanotowała trzy remisy, z których szczególnie rozczarowujący okazał się ten ostatni w starciu ze Zniczem Pruszków. Tamto spotkanie obnażyło bowiem pewne problemy z koncentracją naszych zawodników towarzyszące zwłaszcza w grze obronnej. Doskonale pamiętamy przecież okoliczności utraty punktów i gorące dyskusje, jakie rozgorzały w trakcie kolejnych dni.

Choć daleko nam jeszcze do bicia na alarm, chyba nikt nie ma wątpliwości, że po ostatnich dwóch tygodniach zwycięstwo na Miedzią Legnica byłoby idealnym przecięciem grubą kreską wszystkiego, co w ostatnim czasie wydarzyło się przy R22 i powrotem na dobre tory. 

2. Czy Wisła utrzyma koncentrację przez pełne 90 minut? 

Wróćmy jeszcze na moment do spotkania ze Zniczem. Choć znaczący udział Patryka Letkiewicza przy utraconym golu nie podlega dyskusji, trudno nie wspomnieć jeszcze o postawie całego bloku defensywnego, który momentami sam nie trzymał nerwów na wodzy i popełniał błędy w rozegraniu. Niektórzy dziennikarze i kibice zwracali uwagę, że Wisła powinna pod koniec tamtego spotkania oddalić grę od własnego pola karnego, zamiast trzymać się kurczowo swojej filozofii. 

Nie pierwszy raz Mariusz Jop i jego drużyna są krytykowani za zbyt ryzykowną postawę, budowanie akcji od tyłu i błędy wynikające z dobrego pressingu przeciwnika. Faktem jest, że rywale Wisły Kraków coraz lepiej analizują słabe strony naszego zespołu i widzimy co jakiś czas powtarzające się błędy, które skutkują właśnie takimi bramkami, jak trafienie Znicza. 

Padają pytania, czy aby na pewno „Biała Gwiazda” ma odpowiednich zawodników do takiego stylu. Z drugiej strony, może to niekoniecznie kwestia stylu i jakości piłkarzy, lecz decyzji podejmowanych na boisku. Faktem jest, że tutaj nasi zawodnicy mają jeszcze przestrzeń do poprawy. Część błędów wynika przede wszystkim właśnie z braku koncentracji i złych wyborów, które prowadzą później do zupełnie niepotrzebnych pożarów. 

Sam szkoleniowiec Wisły również odniósł się do tej kwestii na konferencji przedmeczowej i to bardzo wyczerpująco: 

– Na takie proste błędy indywidualne trudno znaleźć antidotum, natomiast ja może trochę rozszerzę tą myśl, o której mówiłem wcześniej, czyli o koncepcji gry, bo jest to takie dosyć szerokie pojęcie i może będzie łatwiej zrozumieć logikę działania w poszczególnych spotkaniach. Jeżeli otwieramy od bramki i rywal daje czterech piłkarzy do pressingu wysokiego, co oznacza, że sześciu zostaje w okolicy środka boiska. Najczęściej budujemy bramkarz plus sześciu zawodników, czyli czterech stoperów i dwie szóstki. Co łatwo obliczyć, mamy sytuację 7 na 4, a wysoko mamy sytuację sześciu rywali na naszych czterech zawodników. Teraz pytanie jest takie, czy to jest przestrzeń do tego, żeby grać na krótko, czy nie? Pytanie otwarte. 

Druga opcja, jaka się może wydarzyć, że struktura rywala jest trochę inna, czyli jest pięciu z tyłu i pięciu idzie do wysokiego pressingu. Znowu pojawia się pytanie, jak mamy sześciu plus bramkarz, czyli 7 na 5, to jest przestrzeń do tego, żeby grać, czy nie? Kolejna opcja, jaka się zdarza — rywal daje sześciu zawodników, czyli to jest praktycznie układ jeden na jeden. Ponownie pytanie, grać, czy nie grać? Teraz oczywiście robiąc analizy rywala, analizy przeciwnika, wiedzieliśmy, że Znicz najczęściej daje czterech zawodników do wysokiego pressingu, czyli my mamy strukturę 7 plus 4. 

Jeszcze jest druga ważna rzecz, czy to jest agresywny pressing, czy to jest raczej bierne ustawienie? Wiedzieliśmy, że Znicz raczej stosuje bierne ustawienie, bo nawet chyba Majewski w którymś z programów powiedział, że wyrwał się Ciepiela, który wszedł, no i popełniliśmy błąd indywidualny. Teraz jest pytanie takie: którą opcję wybrać na dany mecz? Według mnie w sytuacji, kiedy rywal jest bierny i my mamy prawie pół boiska do tego, żeby grać w sytuacji 7 na 4, na murawie, którą mamy, czyli na murawie bardzo dobrej, nie ma podstaw do tego, żeby w takiej sytuacji grać w podanie bezpośrednie, po prostu. W piłce chodzi o to, żeby zdobywać przestrzeń, kreować czas dla zawodnika z piłką w fazie atakowania. To jest jakby pierwsza rzecz. 

Druga rzecz jest taka, przy podaniu, oczywiście mogliśmy zrobić tak, że wyszliśmy dziesiątką na środek boiska, tylko tam jest jedna różnica, która polega na tym, że jeżeli budujemy od tyłu, jesteśmy w posiadaniu piłki. Jeżeli wybijamy piątkę z piątego metra, to nie jesteśmy w posiadaniu piłki, czyli musimy ją zebrać. Oczywiście jest to koncepcja, natomiast czy jest to koncepcja, która jest skuteczna zawsze? Nie. Proszę zerknąć sobie, jak Jagiellonia Białystok straciła bramkę z Lechią Gdańsk na 3-0. Wydawałoby się to, co my byśmy chcieli w sytuacji, bo trener miał przewidzieć, że ktoś popełni błąd indywidualny. Powiem, że nie mam takiej umiejętności, żeby to przewidzieć. 

Koncepcyjnie uważam, powtórzę to jeszcze raz, uważam, że idea, logika podpowiadała takie działania, jakie robiliśmy. Oczywiście błąd indywidualny sprawi, że straciliśmy bramkę. Czy to znaczy, że mamy zmienić koncepcję? Nie. Wystarczająco szczegółowo odpowiedziałem na to pytanie. Myślę, że chyba trochę przybliżyłem powody i sposób myślenia sztabu szkoleniowego w kontekście otwierania gry od bramki.

Niewykluczone, że przed Wisłą znów spotkanie z kategorii meczów „na styk”, gdy o przewadze lub jej braku mogą właśnie zadecydować pojedyncze błędy indywidualne. Aby ich uniknąć, gracze Mariusza Jopa muszą utrzymać pełne skupienie od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra. 

3. Czy Mariusz Jop poskromi swoje fatum? 

Cztery spotkania przeciwko Miedzi w roli szkoleniowca rozegrał do tej pory aktualny szkoleniowiec Wisły Kraków. Bilans? Jeden remis i aż trzy porażki. Co tu kryć, od dwóch lat zawodnikom „Białej Gwiazdy” jej dzisiejszy przeciwnik wyjątkowo nie leży. Nie mówiąc już o tym, że do dziś pewnie wielu kibiców ma jeszcze w pamięci ostatnią potyczkę przy R22, czyli ten przeklęty baraż. 

To również Miedź Legnica z nowym już trenerem, Januszem Niedźwiedziem, jako pierwsza znalazła w tym sezonie patent na nasz zespół i odniosła pod koniec sierpnia w pełni zasłużone zwycięstwo 2-0 na własnym stadionie. Tamtem mecz był dla wielu kubłem zimnej wody, który pokazał, że Wisła jeszcze nie jest tak mocarna, jak niektórym zdarzyło się już wtedy myśleć. 

Legniczanie znaleźli patent na Biała Gwiazdą stosując wówczas agresywny doskok i wykorzystując mnóstwo wolnych przestrzeni tuż po wygarnięciu nam futbolówki. Wisła nie była przygotowana na tak mało miejsca w rozegraniu ataku i intensywny pressing rywala, co dość szybko poskutkowało chaosem w ofensywie i poważnymi błędami w obronie. 

Miedź Legnica dysponuje zawodnikami, którzy potrafią szybko przechodzić do ataku i nie boją się pojedynków 1 na 1. Silną stroną legniczan pozostają także strzały z dystansu i stałe fragmenty. To ważna wskazówka dla naszych obrońców oraz Patryka Letkiewicza, którego dzisiaj może czekać kolejny poważny sprawdzian. 

Osobny test czeka także naszą ofensywę, która w poprzednich meczach straciła trochę błysku i już nie imponowała tak, jak jesienią. Po kapitalnym starciu z GKS-em przygasł Maciej Kuziemka, który nie gubi już tak rywali. Wciąż czekamy także na lepszą postawę Angela Rodado, po którym widać parę dni straconych w trakcie przygotowań. Na pocieszenie, w ostatnich tygodniach coraz lepiej zaczął wyglądać Julius Ertlthaler, od którego dobrej postawy może dzisiaj wiele zależeć. 

Nikt nie mówi, że przed Wisłą łatwy męcz, ale wszyscy mają nadzieję na odzyskanie dawnego wigoru i powrót na dobre tory. 

Sytuacja kadrowa 

Sytuacja kadrowa w naszym zespole wygląda naprawdę solidnie. Do treningów powrócili już Marko Bożić oraz Jakub Krzyżanowski, który narzekał trochę po spotkaniu ze Zniczem na swoją dyspozycję fizyczną. Wydaje się jednak, że dzisiaj od pierwszej minuty zagra Julian Lelieveld, który dał niezłą zmianę w poprzednim spotkaniu. 

Prognozowany skład: 



/WW W.K.

Views: 130

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *