Mecz Mistrzów na Stadionie Śląskim. Ruch – Wisła już jutro o 14:30

„Pierwszoligowe” to w tym wypadku tylko nazwa rozgrywek. Otoczka będzie jak na reprezentacji, bo Ruch Chorzów i Wisła Kraków znów zagrają przy ponad 50 tysiącach ludzi w Kotle Czarownic. Gramy jutro (niedziela, 19.04) o 14:30 na Stadionie Śląskim.

I to jest właśnie ten typ meczu, w którym człowiek czuje ciarki jeszcze zanim sędzia zagwiżdże po raz pierwszy. Z jednej strony – wielki stadion, dwie duże marki i święto na trybunach. Z drugiej – zupełnie przyziemna liga, tabela i punkty, które ważą coraz więcej z każdą kolejką.

Tabela: Wisła liderem, Ruch w pogoni za barażami

Wisła jedzie do Chorzowa jako lider i wciąż trzyma ligę za gardło: 57 punktów po 28 meczach. Drugi Śląsk ma 51, ale rozegrał już 29 spotkań, więc przewaga Wisły jest nie tylko punktowa, ale i „w zapasie” jednego meczu.
Za plecami robi się ciasno, bo Chrobry ma 48 (29 meczów) i tam nikt nie zamierza odpuszczać.

A Ruch? 8. miejsce, 42 punkty – i to jest najważniejsze: Niebiescy są naprawdę blisko strefy barażowej, bo Miedź na 6. pozycji ma 43. Czyli Ruch ma motywację czystą jak łza: wygrać taki mecz, żeby wskoczyć w okolice „top 6” i nakręcić końcówkę sezonu.

„Rok temu? Fajnie, ale to nie gra”

Wielu z nas ma w głowie obrazki z poprzedniego sezonu, bo Wisła na Śląskim rozbiła Ruch 5:0, a trybuny wtedy dosłownie niosły mecz. Tamten dzień oglądało 53 293 kibiców – kosmos jak na zaplecze Ekstraklasy i jeden z tych wieczorów, które zostają w pamięci na długo. Czuło się wtedy, że piłka jest większa niż sama piłka: wielki stadion, wielkie emocje, wielkie marki.

Tylko że Jop wprost to ucina: dziś to nie ma żadnej „magicznej mocy”. Nie ma sensu żyć tamtym wynikiem, bo to jest nowe rozdanie. Inne składy, inne nastroje, inny moment sezonu. Ruch ma dziś swoje cele i swój plan, a Wisła – swoją presję związaną z tabelą i walką o bezpośredni awans.

Zresztą Wisła zagrała z Ruchem już w tym sezonie i wtedy na R22 było 3:0 dla Białej Gwiazdy – też bez żadnych skrupułów. Tylko że to również nie daje jutro żadnej gwarancji. W takich meczach liczą się przede wszystkim detale: pierwsze 15 minut, reakcja po stracie, to kto lepiej „wejdzie” w spotkanie i czy uda się narzucić swoje tempo. A na Stadionie Śląskim bardzo łatwo złapać się na pułapkę emocji – stadion potrafi ponieść, ale potrafi też spalić głowę, jeśli nie trzymasz chłodnej głowy.

Kadra Wisły: wielki mecz, ale też wielkie braki

No i tu wchodzi najważniejszy „haczyk” tej zapowiedzi: Wisła jedzie do Chorzowa osłabiona. To nie jest narzekanie – to po prostu fakt, który zmienia układ sił i zmusza sztab do kombinowania. Z powodów zdrowotnych wypadają: Jordi Sánchez, Ángel Rodado, Wiktor Biedrzycki i Alan Uryga. A to są nazwiska, które w normalnych warunkach dają nie tylko jakość, ale i spokój w kluczowych momentach meczu.

Brak Rodado to oczywiście największa dziura z przodu – bo to zawodnik, który potrafi zrobić bramkę „z niczego”, zabrać obrońcę na plecy, wymusić stały fragment i jednym zagraniem zmienić obraz spotkania. Z kolei Biedrzycki i Uryga to doświadczenie i pewność w środku defensywy – a na stadionie, gdzie rywal będzie chciał nakręcić publikę, takie cechy są często ważniejsze niż efektowne podania. Sánchez? Nawet jeśli nie miał jeszcze pełnej regularności, to był opcją do rotacji i kimś, kto potrafi dodać energii w końcówce.

Do tego dochodzą dłuższe absencje: Skrobański, Jaroch i Talar. Czyli lista robi się na tyle długa, że Jop musi wycisnąć maksimum z tego, co ma. I tu paradoksalnie może się pojawić… plus. Bo w takich okolicznościach nagle wychodzi, kto naprawdę jest gotowy, żeby wziąć odpowiedzialność i poprowadzić zespół na trudnym terenie.

Właśnie o tym mówił trener: liderów w tej drużynie jest kilku i fakt, że niektórych zabraknie na boisku, nie oznacza, że zespół zostaje bez „głosu” i bez charakteru. Ktoś będzie musiał przejąć ster – czy to w środku pola, czy na stoperze, czy w ataku. I to jest jedna z najciekawszych rzeczy przed tym meczem: zobaczyć, kto w takiej atmosferze stanie na wysokości zadania, kiedy nie ma tych najbardziej oczywistych nazwisk.

Co może zdecydować?

W takich meczach często wygrywa nie ten, kto ma „ładniejsze posiadanie”, tylko ten, kto:

  • nie pęknie w pierwszych 15 minutach (bo stadion żyje własnym życiem),
  • nie da się wciągnąć w chaos,
  • i będzie konkretny w polu karnym – nawet jeśli sytuacji nie będzie 20.

Jop też mówi o tym wprost: przy takiej publiczności to jest wyróżnienie i energia, ale nadal trzeba zagrać mądrze, a nie „pod trybuny”.

Ruch Waldemara Fornalika to zespół, który będzie chciał zrobić z tego mecz walki, tempa i momentów – bo u siebie, na Śląskim, każdy wierzy, że da się zatrzymać lidera.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski, VAR: Kochanek + Łężny

Mecz poprowadzi Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Asystenci: Arkadiusz Kamil Wójcik i Tomasz Niemirowski, techniczny: Leszek Lewandowski, VAR: Marcin Kochanek i Szymon Łężny.

Przewidywany skład

Jutro to jest ten dzień: wielki stadion, wielka publika, wielka stawka. A dla Wisły – kolejny krok, żeby nie tylko „być liderem”, ale naprawdę dowieźć ten sezon do końca.

Views: 117

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *