13 X MISTRZ POLSKI
13 x WICEMISTRZ POLSKI
5 x PUCHAR POLSKI
14 x PUCHAR LIGI
MISTRZOSTWO LIGI

Ostatni taniec w I lidze. Wisła – Pogoń Siedlce i pożegnanie z zapleczem

No i przyszła ta niedziela, na którą czekaliśmy właściwie od momentu spadku z Ekstraklasy. Wisła Kraków zagra ostatni mecz sezonu 2025/2026, ostatni mecz przy Reymonta w I lidze i – miejmy nadzieję – ostatni taki mecz na długie lata. Rywalem Białej Gwiazdy będzie Pogoń Siedlce, czyli zespół już utrzymany, więc przyjedzie do Krakowa bez wielkiej presji. I właśnie dlatego Wisła musi uważać – takie mecze potrafią być zdradliwe, zwłaszcza gdy wszyscy wokół myślą już o świętowaniu.

To będzie dzień wyjątkowy. Z jednej strony normalny mecz ligowy, trzy punkty, tabela, skład, sędzia i wszystko to, co zawsze. Z drugiej – wielkie pożegnanie z Betclic I Ligą, wręczenie patery, pełne trybuny, feta i przemarsz na Rynek. Taki miks emocji, po którym trudno udawać, że to „spotkanie jak każde inne”.

Wisła wraca do Ekstraklasy po czterech latach przerwy i właśnie meczem z Pogonią domknie sezon, w którym wreszcie zrobiła to, czego oczekiwali wszyscy. Pogoń w swojej zapowiedzi też pisze wprost: Biała Gwiazda po czterech sezonach na zapleczu w końcu zagrała na miarę potencjału i awansowała. Brzmi dobrze? Brzmi. Ale jeszcze lepiej będzie to zobaczyć na własne oczy przy R22.

Domknąć sezon jak lider

Awans jest już faktem, więc największy ciężar spadł z barków. Nie ma już tego duszącego pytania: „co jeśli znowu się nie uda?”. Udało się. Wisła wróciła tam, gdzie jej miejsce. Ale skoro to ostatni mecz sezonu, przy pełnym stadionie, w dniu fety i z paterą w tle, to chyba nikt w szatni nie będzie miał ochoty na bezbarwne 0:0 i machanie ręką, że „najważniejsze już zrobione”.

Ten zespół ma dziś fajną okazję, żeby postawić ostatnią kropkę. Nie przecinek, nie wielokropek, tylko kropkę z przytupem. W takim dniu wynik nie jest najważniejszy w skali sezonu, ale jest ważny dla nastroju. Feta po zwycięstwie smakuje jednak trochę inaczej niż feta po meczu, po którym trzeba tłumaczyć, że „głowy były już gdzie indziej”.

I właśnie to będzie jedno z ciekawszych pytań przed tym spotkaniem: jak Wisła mentalnie podejdzie do meczu, który sportowo ma już mniejszy ciężar, ale emocjonalnie może być jednym z najważniejszych dni ostatnich lat? Pełny stadion nie przyjdzie tylko na ceremonię. Pełny stadion przyjdzie zobaczyć drużynę, która wywalczyła powrót do Ekstraklasy i chce pożegnać I ligę po swojemu.

Pogoń utrzymana – co dalej?

Pogoń Siedlce przyjeżdża do Krakowa jako zespół, który swoje najważniejsze zadanie już wykonał — utrzymał się w lidze. To jednak wcale nie znaczy, że przyjedzie na R22 tylko „odstać” 90 minut. Bez presji wyniku i z dużą swobodą może być niewygodnym rywalem, szczególnie w meczu, w którym cała otoczka po stronie Wisły będzie kręciła się wokół awansu, patery i fety.

Kadra: bez Rodado i Urygi, ale z jasnym obrazem

Sytuacja kadrowa Wisły przed ostatnim meczem jest już dość klarowna. Z powodów zdrowotnych wykluczeni są Ángel Rodado i Alan Uryga, a poważniejsze urazy nadal eliminują Kacpra Skrobańskiego, Bartosza Jarocha i Bartosza Talara.

Brak Rodado oczywiście cały czas boli, bo to zawodnik, który przez dużą część sezonu był twarzą ofensywy. Nawet jeśli awans już jest, szkoda, że nie może wyjść na boisko w takim dniu i pożegnać I ligi w sposób najbardziej naturalny dla siebie, czyli golem. Uryga? Podobnie – doświadczenie, szatnia, charakter, ważny głos w zespole. Ale tutaj nie ma co dopisywać dramatów. Ta drużyna już udowodniła, że potrafi radzić sobie również wtedy, gdy brakuje ważnych nazwisk.

Sztab może mieć za to ciekawy dylemat: grać najmocniejszym możliwym zestawem, żeby zakończyć sezon „na pełnym gazie”, czy dać szansę zawodnikom, którzy rzadziej wychodzili od początku? Przy takim dniu każdy chciałby być na boisku, ale też każdy wie, że ostatni mecz sezonu to często moment symboli. A tych przy Reymonta nie zabraknie.

Jedni zostają, inni się żegnają

Ostatnie godziny przyniosły sporo ruchów kadrowych i komunikatów, które przypominają, że awans to jedno, a budowa zespołu na Ekstraklasę to zupełnie inna historia. Dziś już nie mówimy tylko o tym, jak domknąć sezon. Mówimy też o tym, jak zacząć następny.

Wisła ogłosiła pierwsze rozstania. Z klubem po sezonie żegnają się m.in. Joseph Colley, Ardit Nikaj, Dawid Olejarka i Kamil Broda. Colley kończy przygodę z Wisłą po 77 występach w pierwszym zespole, w tym meczach w Ekstraklasie, I lidze, Pucharze Polski i europejskich pucharach. W przypadku Brody, Olejarki i Nikaja również chodzi o wygasające umowy, które nie zostaną przedłużone.

I jasne, przy takim dniu łatwo skupić się tylko na święcie, ale te nazwiska też warto odnotować. Dla jednych to były epizody, dla innych dłuższy kawałek wiślackiej drogi. Nie każdy zapisuje się w historii klubu złotymi zgłoskami, ale każdy był częścią szatni w sezonie, który kończy się awansem. A to już zostaje w CV na zawsze.

Są też dobre informacje dla stabilizacji. Wiktor Biedrzycki i Maciej Kuziemka przedłużyli umowy z Wisłą, a Bartosz Jaroch również zostaje przy R22. To ważne, bo Ekstraklasa nie wybacza chaosu. Potrzebna będzie jakość, ale potrzebny będzie też trzon, ludzie znający klub i szatnię. Nie da się wszystkiego zbudować od zera w lipcu, choć wiadomo – transferowe lato przy Reymonta zapowiada się naprawdę ciekawie.

Plotki, udziały, inwestorzy i cała reszta

W tle ostatnich dni przewijały się też tematy właścicielskie, inwestorskie i plotki o akcjach. To już niemal osobny serial, który potrafi grzać kibiców równie mocno jak skład na najbliższy mecz. Tyle że na dziś warto trzymać się jednej zasady: dopóki nie ma oficjalnych komunikatów, nie ma co robić z plotek prawdy objawionej.

Awans do Ekstraklasy naturalnie zwiększa zainteresowanie klubem. To normalne. Wisła wraca na większą scenę, będzie miała większą ekspozycję, większe wymagania i większe potrzeby. Jeśli pojawiają się rozmowy, propozycje czy potencjalni inwestorzy, to raczej nikogo nie powinno dziwić. Pytanie brzmi nie „czy coś się dzieje?”, tylko „czy będzie z tego konkret, który realnie wzmocni klub?”. I na to odpowiedź poznamy dopiero wtedy, gdy przy Reymonta ktoś powie: sprawa zamknięta, podpisane, jedziemy dalej.

Sędzia i ostatnie formalności

Niedzielne spotkanie poprowadzi Leszek Lewandowski z Zabrza. To on będzie arbitrem głównym meczu 34. kolejki Wisła – Pogoń Siedlce.

Na papierze brzmi to jak zwykła informacja techniczna, ale w takim dniu nawet takie detale tworzą całość. Ostatni skład, ostatnia odprawa, ostatni gwizdek sezonu, ostatni mecz na zapleczu. A potem już tylko to, na co czekały tysiące ludzi.

Wiślacka niedziela: stadion, patera i Rynek

To nie będzie zwykła niedziela przy Reymonta. Ostatni mecz sezonu ma być początkiem większego świętowania. Według informacji medialnych i klubowych, po spotkaniu zaplanowano oficjalne elementy fety, w tym wręczenie patery za awans, a później przemarsz kibiców i drużyny w stronę Rynku Głównego. Finał ma odbyć się pod Sukiennicami, od strony pomnika Adama Mickiewicza, po przyjeździe autokaru z drużyną.

I to jest chyba najlepsza puenta tego sezonu. Cztery lata czekania, cztery lata nerwów, rozczarowań, niedosytów, baraży, upadków i kolejnych prób. A teraz pełne trybuny, awans i wspólne świętowanie w sercu Krakowa.

Tylko najpierw trzeba zagrać jeszcze jeden mecz.

Przewidywany skład

Tweet / wpis z głównego profilu

Na koniec można napisać tylko jedno: jutro nie chodzi wyłącznie o pożegnanie I ligi. Chodzi o zamknięcie pewnego rozdziału. Wisła wraca do Ekstraklasy, ale zanim zacznie się nowe, trzeba godnie zakończyć stare. Przy pełnym stadionie, z własnymi ludźmi i z poczuciem, że po latach wreszcie wszystko jest na swoim miejscu.

Views: 528

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *