Raport przed rozpoczęciem ligi. Jak wygląda sytuacja kadrowa?

Przygotowania do nowego sezonu wkraczają w decydującą fazę. Już w najbliższą niedzielę piłkarze Wisły Kraków zainaugurują rywalizację na boiskach I ligi wyjazdowym starciem w Mielcu. Z tej okazji postanowiliśmy na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem podsumować to, co wydarzyło się w trakcie letniej przerwy, a także przyjrzeć się aktualnej sytuacji kadrowej drużyny Mariusza Jopa

Sparingi

Od początku przygotowań do nowego sezonu zawodnicy „Białej Gwiazdy” rozegrali trzy spotkania towarzyskie. Dwa z nich zakończyły się remisami (2:2 Bruk-Betem oraz 1:1 z Puszczą), z kolei ostatni mecz przeciwko zaprzyjaźnionej drużynie Slovana Bratysława piłkarze Mariusza Jopa wygrali na boisku przeciwnika 1:0 po golu w końcówce. Wiadomo, że sparingi niekoniecznie mogą miarodajnie odzwierciedlać aktualny formę ekipy, lecz sam fakt zwycięstwa nad mistrzem Słowacji, który przygotowuje się do batalii w europejskich pucharach warto mimo wszystko pochwalić. 

W ramach próby generalnej w sobotę na R22 zawitał ligowy rywal i jednocześnie zaprzyjaźniony zespół Ruchu Chorzów. Wisła wyglądała zdecydowanie lepiej na tle przeciwnika i pokonała pewnie ekipę Dawida Szulczka 2:0, który zresztą w wywiadzie pomeczowym wymienił „Białą Gwiazdę” w gronie faworytów do awansu. Czy drużyna Mariusza Jopa rzeczywiście jest tak mocna? A może po prostu „Niebiescy” wypadli tego dnia znacznie poniżej oczekiwań? 

Nasz zespół miał rozegrać jeszcze jedno spotkanie ze Stalą Mielec, lecz na wniosek rywala zrezygnowano z takiego pojedynku. Mogło to wynikać zarówno z problemów kadrowych, jak i zbliżającego się starcia obu drużyn już w pierwszej kolejce. Kto wie, może taka mała zasłona dymna okaże się dla nas korzystniejsza. 

Transfery

Opera mydlana z Wojciechem Kwietniem sprawiła, że kibice martwili się o potencjalne transfery zespołu, a właściwie ich brak. W istocie, Wieczysta tuż po awansie do I ligi natychmiast rozpoczęła transferową ofensywę, która zaowocowała zakontraktowaniem kilku głośnych nazwisk. Wisła w tym czasie pracowała nieco ciszej, co zaczęło wzbudzać wśród sympatyków obawę, że klub po raz kolejny może przespać moment na przygotowanie kadry z odpowiednim wyprzedzeniem. 

Optymizmem nie napawały także wypowiedzi samego Mariusza Jopa, który wyraźnie dawał do zrozumienia, że potrzebuje większej liczby zawodników. Doszło nawet do tego, że w pierwszych meczach kontrolnych swoją szansę otrzymał Dawid Szot, który wraz z końcem czerwca miał oficjalnie zakończyć swoją przygodę w klubie. 

Nie ma co ukrywać, że pion sportowy nie ma łatwego zadania, by skutecznie rywalizować z innymi rywalami o jakościowych zawodników. Na zapleczu Ekstraklasy jest coraz więcej zespołów, które mają swoje aspiracje i w trakcie tego lata postanowiły ruszyć na łowy. Śląsk, Wieczysta, ŁKS, Ruch, Miedź Legnica – to tylko kilka przykładów drużyn, które aktywnie pracują nad wzmocnieniami i mogą dla nas stanowić poważne wyzwanie. Pocieszać może fakt, że także Wisła postanowiła w końcu dołączyć do tej batalii w trakcie ostatnich tygodni zakontraktowała kilku interesujących graczy. 

Przede wszystkim, na duży plus dzisiaj można zaliczać podpisanie umowy z Juliusem Ertlhalerem, wyróżniającym się ofensywnym pomocnikiem na poziomie I ligi, który w barwach GKS-u Tychy pokazał, że dysponuje odpowiednimi umiejętnościami. Wypada tu także podkreślić, że Wisła wygrała rywalizację o tego zawodnika z ŁKS-em. Co ciekawe, kilkanaście dni później łodzianie „podebrali” naszej ekipie innego zawodnika, Serhija Krykuna. Kto w tej sytuacji będzie za 12 miesięcy chwalić się lepszym przejęciem? Jak mawia klasyk, czas pokaże. 

Kolejne ruchy Wisły to już transfery zawodników z zagranicy, których znacznie trudniej na dzień dzisiejszy oceniać. Zarówno Julian Lelieveld, jak i Dario Grujcic mają ciekawe CV i doświadczenie z występów na poziomie m.in. Eredivisie czy austriackiej Bundesligi. Ardit Nikaj to z kolei zawodnik, którego umiejętności w Albanii nikt do tej pory nie kwestionował. Warto jednak zaznaczyć, że nasz klub do tej pory często sprowadzał zawodników, którzy mimo pewnych umiejętności nie do końca pasowali profilem do naszego stylu gry. Wypada mieć nadzieję, że dział skautingu odrobił pracę domową i nowi gracze będą w stanie lepiej sprzedać swój potencjał na boiskach I ligi. 

Z ciekawością będziemy także obserwować występy Wiktora Staszaka, którego transfer potwierdzono już kilka miesięcy temu. Do tej pory młody środkowy pomocnik występował na poziomie II ligi w barwach KKS-u Kalisz i wyglądał tam całkiem nieźle. Jesteśmy także ciekawi, jak będą wyglądać powracający do drużyny zawodnicy z wypożyczenia, czyli Jakub Krzyżanowski, Dawid Olejarka i Karol Dziedzic. Możemy się spodziewać, że Mariusz Jop nikogo przedwcześnie nie skreśli i każdemu da odpowiednią liczbę minut.  

Kadra

Mimo tych kilku ruchów transferowych liczba graczy, którzy opuścili klub jest także dość spora. Aktualnie w kadrze drużyny wciąż nie brakuje luk, które jak najszybciej powinny zostać uzupełnione. Jak wygląda aktualna sytuacja na poszczególnych pozycjach? Spróbujmy zerknąć pokrótce na każdą z linii. 

Bramkarze

Na tej pozycji Wisła od dłuższego czasu jest zabezpieczona. Kamil Broda i Patryk Letkiewicz od początku byli pewniakami do pozostania w klubie na kolejny sezon. Pewnym zaskoczeniem zaś okazało się przedłużenie kontraktu z Antonem Cziczkanem, który w sierpniu poprzedniego roku stracił miejsce w składzie na dobre i wydawać się mogło, że jedno dni w Krakowie są już raczej policzone. W klubie uznano jednak najwyraźniej, że Białorusin wciąż może gwarantować wystarczajaco solidny poziom. 

A kto będzie ostatecznie „jedynką”? Końcówka poprzedniego sezonu pokazała, że Kamil Broda zasługuje na poważną szansę. Nie można też wykluczać, że Patryk Letkiewicz wyciągnął już odpowiednią lekcję z dość słabej rundy wiosennej, gdy błędów w jego grze pewnym momencie było już za dużo. 

Obrońcy 

Nie ma tragedii, ale do ideału też daleko. Poważna kontuzja Alana Urygi nie pozostawiła wątpliwości, że Wisła musi zakontraktować kolejnego stopera na nowy sezon. Transfer Darijo Grujcicia docelowo ma załatać lukę po kapitanie. Dobrą wiadomością jest także przedłużenie kontraktu z Josephem Colleyem, który po powrocie do pełni formy może być znów liderem naszej obrony. Do dyspozycji Mariusza Jopa pozostają także Wiktor Biedrzycki, Igor Łasicki oraz Mariusz Kutwa. Jasne, w pełni nie daje to szkoleniowcowi spokoju, ale inne pozycje wymagają teraz znaczenie bardziej zdecydowanych działań. 

I tutaj należy wymienić przede wszystkim lewą obronę. Dramatyczna kontuzja Rafała Mikulca także postawiła klub przed pilnym znalezieniem zastępstwa. Szybko uznano, że takowym nie będzie na pewno Giannis Kiakos, który w trakcie poprzedniej kampanii ewidentnie nie dorównywał poziomem do kontuzjowanego kolegi i dlatego już go w klubie już nie ma. Do Krakowa wrócił za to Jakub Krzyżanowski, które przez pewien czas zbierał całkiem niezłe oceny  i liczby na wypożyczeniu w Torino, co mogło budzić nadzieję, że zostanie on przez Włochów wykupiony. Zawodnik znów melduje się jednak przy R22 i w chwili obecnej jest jedynym lewym obrońcą z prawdziwego zdarzenia w kadrze drużyny. Kto wie, może pobyt w słonecznej Italii i zebrane doświadczenie sprawią, że w tym sezonie ujrzymy znacznie lepszego 19-latka niż przed rokiem? Nie ma jednak wątpliwości, że Wisła musi kontynuować poszukiwania jeszcze jednego bocznego obrońcy. 

W przypadku prawej strony udało się już znaleźć gracza, który powalczy o miejsce w składzie z Bartoszem Jarochem. Julian Lelieveld na papierze wygląda na bardziej wymagającego rywala niż Dawid Szot, ale czy rzeczywiście wygryzie ze składu dotychczasowego gracza pierwszego składu? Warto pamiętać, że samemu Jarochowi kontakt wygasa wraz końcem tego roku i wciąż nie wiadomo, czy klub zdecyduje się na jego prolongatę. 

Pomocnicy 

Niedzielne przedłużenie kontraktu z Angelem Rodado przekierowało teraz listę priorytetów klubu na poszukiwanie nowych skrzydłowych. Wciąż do obsadzenia pozostaje przede wszystkim luka po Angelu Baenie, który kilka tygodni temu przeniósł się do Łodzi. Wydaje się, że solidnego zmiennika powinien doczekać się także Frederico Duarte. Chociaż Portugalczyk wiosną zdołał wskoczyć na dobre do wyjściowego składu, miewał momentami kłopoty z ustabilizowaniem formy i Mariusz Jop z pewnością nie pogardziłby zawodnikiem, który mógłby stanowić pewną alternatywę na wszelki wypadek. Nikt nie ma wątpliwości, że przy tym stylu, w jakim chce grać nasz zespół zawodnicy dryblujący i tworzący przewagę będą na wagę złota. Według najnowszych doniesień Vullnet Basha i klub wciąż pracują nad zakontraktowaniem Ervina Omicia, który na papierze z pewnością wyglądałby na bardzo ciekawy transfer. 

Niewiadomą pozostaje także obsada „szóstki” w obliczu odejścia Jamesa Igbekeme. Inna sprawa, że wciąż pojawiają się pogłoski o potencjalnym…powrocie Nigeryjczyka, który trochę przelicytował i nie znalazł do tej pory satysfakcjonującej oferty. Sprawa ma się wyjaśnić w trakcie najbliższych godzin i według Bartosza Karcza z Gazety Krakowskiej jest duże prawdopodobieństwo, że jej finał będzie dla Wisły pozytywny. 

W samym środku pola trener Jop ma do dyspozycji Kacpra Dudę, Marca Carbo i potencjalnie Wiktora Staszaka, zakontraktowanego już kilka miesięcy temu. Bliżej napastników powinien za to znaleźć się Julius Ertlhaler, który na papierze wyglada na bardzo poważne wzmocnienie ofensywy. Liczymy, że potwierdzi to na boisku. 

Nie zapominamy także o naszych młodszych zawodnikach, którzy mogą w tym sezonie wystrzelić. Olivier Sukiennicki, Maciej Kuziemka czy Filip Beniowski będą z pewnością walczyć o zmianę swojego statusu w drużynie. 

Napastnicy 

Kiedy polscy kibice od kilku tygodni byli torturowani przez media i działaczy sagą o wyborze selekcjonera, wiślacka społeczność miała na głowie poważniejsze sprawy, czyli dalszy los Angela Rodado. Mimo licznych plotek i domysłów, Hiszpan zostaje na kolejny sezon w klubie, co naturalnie poprawia naszą sytuację w ataku. Ale czy jest ona idealna? 

Runda wiosenna dobitnie pokazała, że Łukasz Zwoliński miewa zbyt długie serie nieskuteczności. Sprowadzony Ardit Nikaj też nie wygląda na gracza, który powinien występować w roli typowego snajpera. Biorąc to wszystko do kupy można się zastanawiać, czy Wisła nie powinna jeszcze poszukać napastnika do rotacji. 

Podsumowanie 

Do niedzieli pozostało jeszcze kilka dni i wiele rzeczy może ulec zmianie. Nie ma watpliwości, że to jeszcze nie koniec ruchów transferowych w klubie, ale obecna sytuacja kadrowa i wyjaśnienie sprawy Angela Rodado dają już znacznie więcej optymizmu niż dwa tygodnie temu. Na szczęście, w Wiśle są świadomi pozostałych bolączek, nad którymi trzeba popracować. 

Views: 580

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *