Szymon Jeziorski bycie kapitanem Wisły to wielkie wyróżnienie, duma, ale i odpowiedzialność

You are currently viewing Szymon Jeziorski bycie kapitanem Wisły to wielkie wyróżnienie, duma, ale i odpowiedzialność
Szymon Jezierski

Jak wizja upadku klubu wpływała na zespół juniorów, jak to jest być kapitanem Wisły, czego zazdrościli mu koledzy z zespołu, kto zrobił na nim największe wrażenie, planie ,,B” na życie oraz swoich celach i marzeniach.

Zapraszamy!

K.C-Zacznijmy od gratulacji, ponieważ niedawno udało Ci się zdobyć bramkę w meczu przeciwko Wieczystej Kraków. Jak oceniasz to spotkanie oraz całą drużynę Wieczystej?

S.J- Dziękuję bardzo! Jeśli chodzi o sam mecz to szybko stracona przez nas bramka ustawiła to spotkanie. Musieliśmy gonić wynik, a przeciwko takiej drużynie jak Wieczysta nie jest to łatwe. Mój gol oczywiście mnie cieszy, ale większą satysfakcję na pewno miałbym gdyby udało się wygrać. Jeśli chodzi o sam zespół Wieczystej jest to bardzo dobra drużyna. Posiada dużo jakości i emanuje pewnością siebie.

K.C- W Wieczystej występuje kilku ex-Wiślaków między innymi Michał Miśkiewicz czy Sławomir Peszko. Jak wspominasz popularnego “Peszkina” z czasów gry w Wiśle?

S.J- Jak wspominam Sławka Peszkę? Na pewno bardzo pozytywnie, przychodził do Wisły w ciężkim okresie, ale swoim zaangażowaniem podczas treningów oraz meczy znacząco pomógł drużynie.

K.C- Właśnie wróćmy do czasów Twoich występów z Białą Gwiazdą na piersi. Jaka myśl przychodzi Ci do głowy kiedy wspominasz tamte czasy?

S.J-Kiedy wspominam czasy swojej gry w Wiśle pojawia się na mojej twarzy bardzo duży uśmiech. Było to spełnienie moich marzeń, każdy moment w koszulce ,,Białej Gwiazdy” był dla mnie wyjątkowy. Jestem bardzo dumny i szczęśliwy, że mogłem być częścią Wisły.

K.C- Kibicowałeś Wiśle przed transferem do niej?

S.J- Tak, już od najmłodszych lat tata zabierał mnie na mecze przy R22. Zdecydowanie Wisła to moja ulubiona drużyna piłkarska.

K.C- Byłeś w Wiśle kiedy nad klubem wisiało widmo upadku. Jak ta sytuacja wpływała na drużynę juniorów?

S.J- Jeśli chodzi o całe widmo upadku klubu to oczywiście rozmawialiśmy o tym w szatni. Jednak nie wpływało to na nas i naszą postawę na boisku. Każdy miał z tyłu głowy co może się wydarzyć, świadomość ta nie pomagała, ale staraliśmy się robić swoje. Dla zawodników pierwszego zespołu na pewno nie było to łatwe. Musieli grać nie otrzymując pensji.

K.C-Miałeś okazję być kapitanem drużyny wiślackiej CLJ-tki. Jakie to uczucie?

S.J- Bycie kapitanem Wisły Kraków to wspaniałe uczucie, niesamowite wyróżnienie, ale i duża odpowiedzialność. Na pewno spełniło się wtedy jedno z moich dziecięcych marzeń. Nigdy o tym nie zapomnę.

K.C- Który z meczów w barwach Wisły wspominasz najlepiej?

S.J- Myślę, że będzie to spotkanie z Progresem Kraków, mój debiut w CLJ-tce Wisły. Zagrałem wtedy po pierwszy w wyjściowej jedenastce, udało mi się zdobyć bramkę dającą nam cenne zwycięstwo 1:0. Było to na pewno jedno z moich najlepszych spotkaniach w barwach Wisły.

K.C- Teraz pytanie od Twojego kolegi z czasów gry w Wiśle, Dawida Szota. Pamiętasz czego najbardziej zazdrościli Ci koledzy z drużyny?

S.J- Szczerze ciężko powiedzieć, nie wiem. Możliwe, że możliwości treningów z pierwszą drużyną i faktu, że udało mi się tam rozegrać dwa mecze towarzyskie.

K.C- Nie do końca Dawid miał to na myśli.(Śmiech) Chodziło bowiem o… prawo jazdy, które jako nieliczny posiadałeś w ówczesnej drużynie CLJ-tki Wisły. Pamiętasz może, których kolegów najczęściej odwoziłeś po treningach?

S.J- Prawa jazdy?! W życiu bym o tym nie pomyślał.(Śmiech) Z tego co pamiętam przeważnie sam wracałem do domu, ponieważ większość chłopaków mieszkała w przeciwnym kierunku niż ja. Jedynie był taki okres w zimie, gdy trenowaliśmy w Krakowie wtedy zabierałem chłopaków, którzy mieszkali w Myślenicach byli to: Sławek Chmiel, Michał Kot i Patryk Moskiewicz.

K.C- Jednak mimo występów w sparingach oraz treningach z pierwszą drużyną nie udało Ci się zadebiutować w seniorach Wisły. Dlaczego?

S.J- Przede wszystkim zabrakło mi szczęścia… Kiedy w pierwszej drużynie Wisły było dużo kontuzji i pojawiała się szansa na pokazanie się trenerowi, sam złapałem poważną kontuzję w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Naderwałem więzadła krzyżowe czym tak naprawde sam się wykluczyłem z walki o miejsce w drużynie.

K.C-Który zawodnik zrobił na Tobie największe wrażenie w Wiśle? Zarówno w pierwszej drużynie oraz w juniorach?

S.J- Drużyna juniorów była bardzo wyrównana, dobrze funkcjonowaliśmy jako kolewktyw. Ciężko mi wyróżnić jakiś konkretnych zawodników wybijających się ponad poziom.

Jednak w pierwszej drużynie największe wrażenie zrobił na mnie Carlitos. Jego umiejętności były naprawdę na wysokim poziomie. Szczególnie jego technika użytkowa robiła ogromne wrażenie. Nie było drugiego takiego zawodnika wtedy w Wiśle.

K.C- Utrzymujesz kontakt z którymś z kolegów z wiślackiej szatni?

S.J- Szczególny kontakt utrzymuję z Michałem Banikiem, który mieszka niedaleko mnie. Również od czasu do czasu mam możliwość porozmawiać z Tomkiem Gugułą czy Damianem Korczykiem.

K.C- Śledzisz na bieżąco informacje na temat Wisły?

S.J- Tak, oczywiście. Śledzę wszystkie informacje na temat Wisły, oglądam wszystkie mecze i bardzo jej kibicuję.

K.C- Obecnie występujesz w NKP Podhale. Jakie widzisz perspektywy przed sobą?

S.J- Obecnie skupiam się na tym co jest tu i teraz. Chcę grać w każdym kolejnym meczu, aby moja forma była odpowiednio wysoka i żeby mój rozwój przebiegał tak jak do tej pory. Co przyniosą kolejne miesiące- zobaczymy. Mam nadzieję, że za jakiś czas uda mi się zagrać na boiskach drugiej lub pierwszej ligi.

K.C- Czujesz się na ten moment bardziej obrońcą czy pomocnikiem, a może obie pozycje są Ci równie bliskie?

S.J- W Podhalu występuje tylko jako półprawy środkowy obrońca. Jednak gra jako defensywny pomocnik nie jest mi obca. Gdybym byłbym w drużynie, która gra innym systemem na pozycji numer 6 również czułbym się komfortowo.

K.C- Oprócz gry w piłkę studiujesz na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Przygotowywujesz plan B gdyby kariera piłkarska się nie udała?

S.J- Tak studiuję na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie na kierunku Wychowanie Fizyczne. Jest to dla mnie pewna alternatywa na wypadek, gdyby moje plany nie mogły być zostać zrealizowane. Uważam, że plan ,,B” jest w życiu bardzo ważny.

K.C- Jakie stawiasz przed sobą cele na końcówkę sezonu?

S.J- Zaliczyć jak największą liczbę występów ligowych. Mam nadzieję, że moja forma będzie coraz wyższa wraz z każdym kolejnym meczem, a to powinno przełożyć się na moje umiejętności. Celem drużynowym jest zajęcie jak najwyższej pozycji w tabeli na koniec rozgrywek.

K.C- Jakie są marzenia Szymona Jeziorskiego?

S.J- Moim marzeniem jest debiut w Ekstraklasie i zostanie tam na dłużej. Chciałbym móc zawodowo uprawiać sport, aby piłka nożna stała się moją pracą i sposobem na życie. Kocham tę grę i na pewno byłoby to spełnienie moich marzeń.

K.C- Czego kibice Wisły mogą Ci życzyć?

S.J- Na pewno dużo zdrowia, ponieważ jest to najważniejsze w życiu i sporcie. Dodatkowo spełnienia swoich marzeń i debiutu w pierwszym zespole Wisły Kraków.

K.C- W takim razie życzymy dużo zdrowia i wytrwałości w realizacji swoich marzeń.

S.J-Dziękuję bardzo!

Rozmawiał Kamil Ciesielski. Redakcja Wielka Wisła.

5 4 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments