,,Od dziecka kibicowałem Wiśle”

You are currently viewing ,,Od dziecka kibicowałem Wiśle”

Kamil Kuczak opowiada o tym czy ślub wpłynął na jego formę piłkarską, wspomina swoje początki w Wiśle, okoliczności zdobywania tytułów mistrzostwskich, o swoich występach w pierwszej drużynie oraz celach i marzeniach na przyszłość. Zapraszamy.

K.C-.Zacznijmy od gratulacji, kilka miesięcy temu wziąłeś ślub. Jak wpłynęło to na Twoją postawę na boisku?

K.K-. Bardzo dziękuję. Cieszę się, że wszystko się udało bez większych problemów, wszyscy wiemy jak ciężko jest w obecnych czasach pokonać wszystkie trudności związane z organizacją ślubu. Myślę, że nie miało to większego wpływu na moją formę sportową. Z żoną znamy się już prawie 7 lat, a przed ślubem mieszkaliśmy razem, więc w codziennym życiu nie zmieniło się dużo.

K.C-.Znajdujecie się na dwunastej pozycji w tabeli II-giej Ligi. Czy ten wynik w Garbarnii uznawany jest za rozczarowanie?

K.K-. Oczywiście chcielibyśmy walczyć o najwyższe cele, a nie zajmować miejsce w środku tabeli. W rundzie jesiennej mieliśmy trudny okres, kiedy traciliśmy cenne punkty. Na wiosnę również pogubiliśmy kilka “oczek”, przełożyło się to na pozycję jaką zajmujemy. Celem jest utrzymanie, ale przy dobrej grze być może uda się powalczyć o miejsce barażowe, które cały czas znajduje się w naszym zasięgu punktowym.

K.C-Jesteś jednym z podstawowych zawodników ,,Bązowych” w tym sezonie. Czy odnalazłeś swoje właściwe miejsce?

K.K- Każdy zawodnik chce grać jak najwyżej – to normalne. U mnie apetyt jest spory, ponieważ miałem okazję delikatnie poznać Ekstraklasę. Kilka błędnych decyzji w młodości sprawiły, że moja droga potoczyła się tak, a nie inaczej. Cieszę się, że po kilku sezonach w III- ciej lidze wróciłem na poziom centralny. Na ten moment jestem szczęśliwy, że gram w Garbarni, ale może los da mi jeszcze szansę na spróbowanie swoich sił w wyższej lidze.

K.C-Wróćmy do Twoich występów w innym krakowskim klubie-Wiśle. Do Wisły trafiłeś w 2009 roku. Jakie emocje towarzyszyły trzynastolatkowi, który trafia do ówcześnie jednej z najlepszych drużyn w Polsce?

K.K- Na pewno czułem ogromną radość, ponieważ byłem i zresztą nadal jestem wielkim kibicem Wisły Kraków. Miało to duże znaczenie sentymentalne dla mnie. Czułem się bardzo szczęśliwy i dumny, byłem ogromnie zmotywowany do ciężkiej pracy.

K.C-.W 2013 roku zostałeś po raz pierwszy mistrzem Polski w barwach Wisły. Jak wspominasz turniej finałowy rozgrywek w kategorii juniora młodszego, gdzie udało Ci się również zdobyć koronę króla strzelców?

K.K-Są to piękne wspomnienia, które pozostaną ze mną na zawsze. Do dziś pamiętam radość, kiedy udało nam się odwrócić wynik spotkania przeciwko Polonii Warszawa. Był to dla nas, młodych chłopaków pierwszy klubowy sukces, więc radość była ogromna.

K.C-Po sukcesie w piłce młodzieżowej przyszedł czas na wejście do kadry pierwszej drużyny. Czy treningi u trenera Smudy były dużym wyzwaniem dla świeżo upieczonego mistrza Polski juniorów młodszych?

K.K-. Zdecydowanie było to dla mnie coś niesamowitego. Treningi z takimi zawodnikami jak: Arek Głowacki, Łukasz Garguła czy Paweł Brożek oraz z innymi doświadczonymi graczami, to wielkie przeżycie dla każdego młodego chłopaka. Jestem wdzięczny trenerowi Smudzie za to, że dał mi szansę trenować z pierwszą drużyną. Myślę, że było to dla mnie duże wyzwanie, ale i ogromna przyjemność.

K.C-Rok po mistrzostwie Polski w kategorii juniora młodszego ponownie zdobyłeś złoty medal mistrzostw Polski. Tym razem jako junior starszy, tytuł został okraszony efektownym triumfem 12:1 w dwumeczu finałowym przeciwko Cracovii. Tobie zaś udało się zdobyć hat-tricka. Czy to był Twój największy sukces w dotychczasowej karierze?

K.K-. Ten tryumf również świetnie wspominam. Może powiem nieskromnie, ale wtedy zdominowaliśmy przeciwników. Mieliśmy naprawdę mocny skład jeśli chodzi o piłkę młodzieżową.Większość zawodników z doświadczeniem nabytym w meczach drużyny rezerw, co dało nam dużą pewność siebie.

K.C-Również w reprezentacji Polski u16 zaliczyłeś dobre występy. Udało Ci się zdobyć dwie bramki w meczu przeciwko Irlandii Północnej. Czy duże sukcesy w młodym wieku sprawiły, że na pewnym etapie czułeś się zbyt pewny siebie? “woda sodowa” uderzyła Ci do głowy?

K.K- Jestem typem człowieka, który raczej twardo stąpa po ziemi. Nie lubię bujać w obłokach. Być może poczułem się w pewnym momencie zbyt pewny siebie, ale typowej “sodówki” zdecydowanie nie miałem.

K.C- W 2014 roku udało się Ci zadebiutować w pierwszej drużynie Wisły. Mecz przeciwko Lechowi Poznań w pucharze Polski. Było to spełnienie marzeń?

K.K- . Pomimo, że był to tylko kilkuminutowy występ spełniło się moje marzenie.

Wystąpiłem w drużynie, której kibicowałem od dziecko. Bardzo się cieszę, że było mi to dane.

K.C- Kolejne miesiące przyniosły zmianę trenera w Wiśle. Nowy sezon natomiast wiązał się dla Ciebie z ważnym wydarzeniem- debiutem w ekstraklasie. Runda jesienna to dla Ciebie 4 występy w lidze. Czy czułeś większą przychylność względem Twojej osoby u trenera Moskala?

K.K- Pracę z trenerem Moskalem wspominam bardzo dobrze. Uważam, że wykonywał swoją pracę wzorowo. Właśnie u niego debiutowałem w lidze, za co jestem mu bardzo wdzięczny, ale dwa z tych spotkań zagrałem u trenera Broniszewskiego. Czy czułem większą przychylność…? Myślę, że nie. Być może dopiero wtedy byłem gotowy, żeby pojawić się na boisku. Możliwe, że trener Smuda nie widział we mnie odpowiednio dużo jakości, aby dać mi szansę. Nie mam o to pretensji, każdy ma swój punkt widzenia.

K.C- Cztery mecze, na tym zatrzymała się Twoja liczba występów w ekstraklasie. Dlaczego?

Zabrakło umiejętności czy może po prostu nie dostałeś prawdziwej szansy na pokazanie się w rozgrywkach?

K.K-Do dzisiaj zastanawiam się dlaczego… Kiedy zagrałem kilka spotkań, zebrałem za nie nawet pochlebne recenzje, to dostałem informację z klubu, że jeśli mam gdzie odejść to- mogę to zrobić. Nikt mnie nie wyganiał z drużyny, ale dostałem jasny komunikat, że mogę mieć ciężko na dostanie kolejnej szansy w lidze.

K.C- Za czasów gry w drużynie ,,Białej Gwiazdy” miałeś okazję trenować z kilkoma bardzo dobrymi zawodnikami. Czy któryś zrobił na Tobie szczególne wrażenie?

K.K- .Myślę, że nie będę oryginalny. Zdecydowanie Semir Stilić i Paweł Brożek to zawodnicy na których patrzyło się z przyjemnością na treningach.

K.C- Z drużyny, która w 2014 roku zdobywała tytuł mistrzowski w pierwszym zespole Wisły większą rolę odegrał tylko Jakub Bartosz. Jak uważasz co było przyczyną takiego rozwoju tamtego zespołu?

K.K-Wiele czynników się na to złożyło, ale nie umiem wskazać konkretnej przyczyny.

Byliśmy bardzo zżytą drużyną, która miała wspaniałych trenerów na swojej drodze. Trenerzy Dariusz Marzec oraz Maciej Musiał, którzy nas wtedy prowadzili w juniorach i rezerwach bardzo dobrze nas przygotowali do wejścia w seniorski futbol. Jednak piłka nożna jest nieprzewidywalna i dobre wyniki w juniorach nie muszą oznaczać sukcesów w seniorach.

K.C- Utrzymujesz regularny kontakt z chłopakami z czasów gry w Wiśle?

K.K- Oczywiście. Na bieżąco jestem w kontakcie z Kubą Dziubasem i Grześkiem Gulczyńskim, a jeszcze kilku innych chłopaków bawiło się na moim weselu.

K.C- Obecnie w Garbanii występujesz również z kilkoma byłymi Wiślakami. Ma to dla Was znaczenie, czy nie skupiacie się na tym w ogóle?

K.K- Jest nas spora grupa z różnych roczników. Na pewno jest co wspominać, ponieważ byliśmy w Wiśle na różnych etapach budowy drużyny.

K.C- Śledzisz na bieżąco wyniki oraz informację dotyczące sytuacji w Wiśle?

K.K- Oczywiście. Kibicuję Wiśle i na bieżąco śledzę informacje płynące z klubu.

K.C-Obecni juniorzy Wisły są na pierwszym miejscu w tabeli Centralnej Ligi Juniorów. Jaką dałbyś radę młodym Wiślakom przed wejściem w kluczowy fragment sezonu?

K.K- Aby szli pewnie po swoje. Skoro są na pierwszym miejscu to znaczy, że umieją grać w piłkę i nie znaleźli się w “fotelu” lidera przypadkowo. Niech twardo stąpają po ziemi i krok po kroku idą ku zwycięstwu.

K.C- Jaką radę z perspektywy czasu dałbyś sobie, kiedy wchodziłeś do pierwszej drużyny Wisły?

K.K- Myślę, że powinienem być bardziej cierpliwy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale czasem trzeba dostać po głowie, aby doświadczyć pewnych spraw i wtedy zrozumieć jak działa świat. Dopiero wtedy można zacząć myśleć o tym, aby coś znaczyć.

K.C- Czego żałujesz w swojej karierze najbardziej?

K.K- Wszystko dzieję się po coś. Staram się niczego nie żałować, skoro tak się potoczyła moja droga to widocznie Bóg chciał dać mi coś do zrozumienia. Musiałem upaść nisko, aby zrozumieć kilka rzeczy.

K.C- .Kibice zobaczą jeszcze Kamila Kuczaka z białą gwiazdą na piersi?

K.K-Na pewno jest to moje sportowe marzenie, aby znowu zagrać w Wiśle. Jednak teraz skupiam się na tym, aby grać jak najlepiej w barwach Garbarnii. To tutaj muszę zostawić mnóstwo zdrowia na boisku, aby klub osiągał dobre wyniki- to najważniejsze. Kiedy będę dobrze wyglądał w meczach, będę mógł myśleć o czymś więcej. Czas pokaże jaki będzie mój dalszy los.

K.C-Jakie stawiasz sobie cele na końcówkę obecnego sezonu?

K.K- Regularna, a przede wszystkim dobra gra. Czerpanie radości z każdego treningu oraz meczu. Chcę walczyć z Garbarnią o najwyższe lokaty.

K.C- Czego mogą, powinni życzyć kibice Kamilowi Kuczakowi kibice?

K.K- Zdrowia, jest ono najważniejsze, abym mógł codziennie trenować i stawać się lepszym. Zapału do pilki mi długo nie zabraknie. Jeśli zdrowie nie będzie opuszczać to będę mógł się spełniać piłkarsko.

K.C- W takim razie życzę dużo zdrowia! Dziękuję za rozmowę

K.K- Dziękuję bardzo!

Rozmawiał Kamil Ciesielski. Redakcja Wielka Wisła.

4 7 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments