Nigdy o Wiśle nie zapomnę.

You are currently viewing Nigdy o Wiśle nie zapomnę.

Patryk Pischinger opowiada o swoim odejściu z Wisły, pierwszym treningu, seniorskim debiucie oraz perspektywach na przyszłość. Zapraszamy!

K.C-Ważne wydarzenie miało miejsce ostatnio w Twoim życiu. Po 12-stu latach odchodzisz z Wisły Kraków. Jakie emocje Ci towarzyszą?

P.P-Czuję duży smutek. W Wiśle spędziłem całe swoje życie, przeżyłem wiele wspaniałych momentów, ale przyszedł moment, w którym czas na nowe wyzwania.

K.C.-Co wpłynęło na taką decyzję? Był to Twój wybór czy może klub nie widział Ciebie dalej w swoich szeregach?Jak duży wpływ na tę decyzję miało wypożyczenie na jakim spędziłeś ostatni sezon? 

P.P.-To ja podjąłem decyzję o odejściu. Wisła zaproponowała mi nowy kontrakt, lecz po dłuższym zastanowieniu podjąłem trudną decyzję o zmianie drużyny. Wypożyczenie nie miało wielkiego wpływu na moją decyzję. 

K.C-Cofnijmy się jednak do początku Twojej przygody z Wisłą. Trafiłeś na R22 w 2008 roku. Pamiętasz swój pierwszy trening w drużynie ,,Białej Gwiazdy”?

P.P- Doskonale pamiętam, trenerem był Stanisław Chemicz. Na początku zajęć dużo biegaliśmy wzdłuż linii bocznych, a później zaczęliśmy grać na małe bramki .

K.C-Przechodziłeś konsekwentnie przez wszystkie zespoły młodzieżowe. Co było najtrudniejsze jeśli chodzi o codzienną pracę piłkarską?

P.P- Najcięższe w okresie juniorskim jest pogodzenie gry w piłkę i nauki. Często poza domem przebywałem przez prawie 15 godzin i brakowało czasu na naukę oraz dodatkowe treningi.

K.C-Czy pojawiały się w Twojej przygodzie z piłką momenty zwątpienia? Kiedy chciałeś porzuć grę w piłkę?

P.P- Jedyny moment zwątpienie pojawił się na samym początku mojej przygody z piłką w 2008 roku. Na szczęście nie zrezygnowałem z futbolu i z każdym kolejnym dniem rosła we mnie fascynacja tym sportem.

K.C-Pamiętasz datę 12.10.2018?

P.P- Pamiętam bardzo dobrze! Zadebiutowałem w sparingu pierwszej drużyny, spełniłem jedno ze swoich marzeń oraz sprawiłem piękny prezent mojej mamie, która obchodzi tego dnia urodziny.

K.C-Jakie emocje towarzyszyły Ci podczas debiutu w pierwszym zespole?

P.P- Początkowo odczuwałem duży stres, ale od pierwszego gwizdka przestałem się denerwować. Byłem bardzo zadowolony, ponieważ trener Stolarczyk dał mi szansę wystąpić przez pełne 90 minut.

K.C-Co sprawiło Ci największe problemy w treningach, sparingach z pierwszą drużyną? 

P.P-Wydaje mi się, że dla młodych zawodników najcięższe jest wejście do drużyny bez kompleksów. Tak, aby od pierwszego treningu pokazać pełnię swoich umiejętności i być pewnym siebie podczas zajęć.

K.C-Byłeś w Wiśle nad klubem widniało widmo upadku. Jak wpływało to na życie szatni oraz zawodników?

P.P- W tym okresie doznałem ciężkiej kontuzji, musiałem się rehabilitować- dlatego nie było mnie wtedy w klubie. Jednak kiedy wróciłem, wszyscy skupiali się na pracy podczas treningów, a nie skupiali się na sprawach organizacyjnych. 

K.C-Który zawodnik z jakim miałeś okazję trenować zrobił na Tobie największe wrażenie?

P.P-Nie będzie to oryginalna odpowiedź- Jakub Błaszczykowski. Od razu było widać, że jest zawodnikiem wysokiej klasy. Również Maciej Sadlok zrobił na mnie duże wrażenie podczas treningów oraz w trakcie mojego debiutu, ponieważ starał się dużo mi podpowiadać i dawać cenne wskazówki.

K.C-Czy może spotkałeś w drużynach młodzieżowych zawodnika, który miał potencjał na zrobienie kariery, ale finalnie mu się nie udało i zmarnował swój potencjał?

P.P- Osobiście byłem pewny, że mój kolega Mateusz Wyjadłowski dostanie szansę w pierwszej drużynie Wisły i będzie występować w niej regularnie. Obecnie przebywa w Stali Mielec i mam nadzieję, że pokaże tam pełnię swoich umiejętności. 

K.C-Jak oceniasz, co jest przyczyną faktu, że nie udało Ci się zadebiutować w Ekstraklasie?

P.P-Uważam, że nie byłem gotowy mentalnie. Jednak również zabrakło mi szczęścia, ponieważ kiedy w zespole seniorów było dużo kontuzji, ja także leczyłem uraz. Na pewno wtedy było łatwiej dostać się do kadry pierwszej drużyny.

K.C-Jaki moment z czasów gry dla Wisły zapamiętasz do końca życia?

P.P-Sparingi rozegrane z seniorami, bycie kapitanem drużyn młodzieżowych, ale przede wszystkim wiele wygranych derbów Krakowa. 

K.C-Pod Twoim pożegnalnym postem na social mediach pojawiło się wiele komentarzy zawodników, z którymi grałeś w Wiśle. Poza kolegami z boiska zdobyłeś przyjaźnie na całe życie. Prawda?

P.P-W Wiśle poznałem mnóstwo osób, z którymi przeżyłem wspaniałe chwile. Z wieloma mam kontakt i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zagramy w jednej drużynie.

K.C-Czujesz się Wiślakiem?

P.P-Oczywiście!

K.C-Będziesz kibicować w dalszym ciągu Wiśle?

P.P-Tak! Mam nadzieję, że już niedługo Wisełka zdobędzie mistrzostwo i wróci na należne jej miejsce.

K.C-Kibice będą mieć jeszcze okazję oglądać Cię w koszulce z ,,Białą Gwiazdą’’ na piersi?

P.P- Bardzo bym chciał, ale co się wydarzy czas pokaże.

K.C-Na chłodno jak możesz podsumować swoją przygodę z Wisłą?

P.P- Nigdy o Wiśle nie zapomnę. Wiele się nauczyłem jako piłkarz, ale także jako człowiek. Każdemu dziecku życzę, aby dane mu było przeżyć tak piękną przygodę jak moja.

K.C- Co dalej? Jakie pojawiają się przed Tobą perspektywy?

P.P- Nie umiem obecnie odpowiedzieć na to pytanie. W czwartek przeszedłem operację, ponieważ zerwałem więzadła krzyżowe. Obecnie skupiam się na rehabilitacji i jak najszybszym powrocie na boisko.

K.C-Jakie jest Twoje największe piłkarskie marzenie?

P.P- Debiut w Lidze Mistrzów.

K.C- Czego mogą życzyć Ci kibice Wisły?

P.P- Szybkiego powrotu do zdrowia.

K.C- Życzymy dużo zdrowia! Dziękuję bardzo!

P.P-Dziękuję bardzo!

Rozmawiał Kamil Ciesielski.Redakcja Wielka Wisła.

5 3 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments