Adrian Filipek: W Wiśle Kraków wysiłek i poświęcenie są obligacyjne

You are currently viewing Adrian Filipek: W Wiśle Kraków wysiłek i poświęcenie są obligacyjne


Adrian Filipek opowiada o poprzednim sezonie, perspektywach dla swoich zawodników, podejściu do podopiecznych oraz celach na przyszły sezon. Zapraszamy!

K.C- Na początku chciałbym Panu pogratulować V-ce Mistrzostwa Polski z poprzedniego sezonu.

A.F- Dziękujemy bardzo!

K.C- Czy miejsce na koniec jakie zajęła Wisła w tabeli było dla Pana satysfakcjonujące?

A.F- Jeśli popatrzymy na tabelę, pamiętając, że zespół ten zakończył poprzedni sezon na miejscu
spadkowym, to uważam, że razem ze sztabem, z klubem, ale przede wszystkim zawodnikami
wykonaliśmy bardzo dobrą pracę. Był to jeden z lepszych wyników, które przez ostatnie kilka lat
osiągnęli juniorzy Wisły.

K.C- Na pewno był to pierwszy tak udany sezon od czasów mistrzostwa z 2014 roku.
Jednak przez większość sezonu zajmowaliście pierwsze miejsce w tabeli. Czy odczuwa Pan lekki
niedosyt?


A.F- Na pewno chcielibyśmy zająć pierwsze miejsce, natomiast srebrny medal jest dla nas sukcesem.
Cieszymy się z niego, ale odczuwamy lekki niedosyt, ponieważ staramy się wychowywać chłopców w
duchu zwycięzców.

K.C- Jakie nastroje panowały w szatni po ostatnim meczu z Escolą. Drużyna cieszyła się z V-ce
mistrzostwa czy wręcz przeciwnie?


A.F- Myślę, że uczucia były mieszane. Dzień przed spotkaniem, znając wynik meczu Pogoni, już
wiedzieliśmy, że mistrzostwa nie zdobędziemy. Udało nam się zgarnąć 3. punkty na koniec sezonu i
zająć drugie miejsce. Przed meczem mogliśmy wypaść poza podium i zakończyć rozgrywki na czwartej
pozycji. Finalnie czuliśmy satysfakcję z wykonanej pracy, ale niedosyt pozostał, ponieważ tytuł byłby
zwieńczeniem pracy, jaką wykonaliśmy. Jesteśmy w Wiśle Kraków, więc wygrywanie meczów, trofeów to
coś, na co klub oraz kibice zasługują i czego oczekujemy od siebie.

K.C- Jak Pan może podsumować pracę całej drużyny?

A.F- Fakt, że wielu zawodników trafiło do kadry pierwszej drużyny, miało okazję trenować czy grać w
sparingach, to powód do ogromnej satysfakcji dla mnie jako trenera. Dodatkowo pojawienie się
chociażby Piotrka Starzyńskiego w seniorach, a co za tym idzie duże zainteresowanie innych klubów
pod koniec sezonu naszymi zawodnikami stanowi wartość dodaną. Praca, którą wykonaliśmy wspólnie
przez cały sezon zaowocowała.

K.C- W czym widział Pan przyczynę wyraźnej obniżki formy na pewnym etapie sezonu? Pojawiały
się serię meczów bez zwycięstwa. Czy presja w pewnym momencie stała zbyt dużym
obciążeniem?


A.F- Zaczynając przygotowania do ligi mieliśmy 24-ech zawodników gotowych do gry, musiałem poza
kadrę ,,wystawić” dwóch, trzech chłopaków. Na wiosnę dziesięciu zawodników rozpoczęło treningi z
pierwszą drużyną, chłopcy z u17 potrzebowali czasu na zaadaptowanie się do drużyny. Niestety pojawiły
się również poważne kontuzje Tafara Madembo oraz Mateusz Magdziarz mieli problemy z kolanem,
Kamil Głogowski złamał kość w śródstopiu, Filip Jania borykał się z problemami kostki, uzbierało się
sporo absencji. W pewnym momencie na treningach mieliśmy dwunastu zawodników, brakowało
rywalizacji na pozycjach. Myślę, że właśnie braki kadrowe były największą przyczyną obniżki formy na
wiosnę.

K.C- Jak Pan myśli, jakie wnioski z tego sezonu wyciągną zawodnicy?

A.F- Musimy ich o to zapytać. Każdy na pewno wyniesie inną lekcje, mam nadzieję, że wszyscy wyniosą
chociaż po jednym wniosku i to będzie już nasz sukces wychowawczy. Obciążenia mentalne były duże
dla zawodników, byliśmy na pierwszym miejscu- gonili nas rywale, później znaleźliśmy się na drugim
miejscu- to my goniliśmy rywali. Wszystko zmieniało się bardzo szybko, ale zespół to wytrzymał.
Pokazaliśmy to, że drużyna to nie tylko ci, którzy są na boisku, ale i rezerwowi. Zespół musi się wspierać, ponieważ nigdy nie wiadomo kiedy i kto będzie potrzebny. Każdy patrzy na swój sukces
sportowy, ale jednostka bez wsparcia drużyny nic nie osiągnie i nie będzie znaczyć wiele.

K.C- Drużyna do najbliższego sezonu przystąpi osłabiona, ponieważ wiek juniora zakończyli
Wiktor Szywacz, Sławek Chmiel oraz Piotrek Ćwik. Wiktor jak wiemy trafił do Garbarnii. Jak
skomentuje Pan ten ruch?


A.F- Obserwujemy w Garbarni mały Wiślacki zaciąg. (Śmiech) Mamy tam już kilku ex-Wiślaków, a
dodatkowo trenerem został Maciej Musiał. Wypożyczenie do “Brunatnych” to dobry ruch, Wiktor będzie w
Krakowie, więc klub będzie mógł swobodnie monitorować jego rozwój. Jednak najważniejsza jest
możliwość gry na poziomie 2. Ligi.

K.C- Jak wygląda sytuacja ze Sławkiem Chmielem oraz Piotrem Ćwikiem?

A.F- Trener Gula jest zadowolony z dyspozycji Sławka i najchętniej chciałby, aby nadal trenował z
pierwszym zespołem. Jednak najważniejsza jest perspektywa regularnej gry dla Sławomira, dlatego
zdecydowaliśmy się go wypożyczyć do Hutnika, gdzie będzie zbierać kolejne piłkarskie szlify. Jeśli
chodzi o Piotrka to prawdopodobnie trafi do klubu, który znajduje się bliżej jego miejsca zamieszkania.
Jest z Lublina i pojawiają się propozycje z 3-ciej, 2-giej ligi.

K.C- W grę wchodzą tylko wypożyczenia?

A.F- Tak.

K.C- Z kolei Paweł Koncewicz-Żyłka oraz Kamil Głogowski zostali zaproszeni na obóz z pierwszą
drużyną. Jak ocenia Pan ich postawę w minionym sezonie?


A.F- Dla mnie Paweł i Kamil to najlepsza para stoperów w Centralnej Lidze Juniorów.
Szkoda, że przez kontuzje zagrali razem tylko ostatnie półtora meczu. Mają różne cechy, charaktery,
dobrze się uzupełniają. Śmieję się, że to nasi Bonucci i Chiellini.(Śmiech)

K.C- Jakie widzi Pan przed nimi perspektywy w kontekście występów w pierwszym zespole?

A.F- Myślę, że przez pierwszą rundę mogą nie być podstawowymi zawodnikami, bo jest duża
konkurencja, ale sam trening z pierwszą drużyną i ewentualny rytm meczowy na poziomie u18 będzie
dla nich bardzo dobrą okazją na podnoszenie swoich umiejętności.

K.C-W ostatnim czasie czterech zawodników z Pana zespołu regularnie trenowało z pierwszym
zespołem. Czy uważa Pan, że ta liczba jest adekwatnach do jakości jaka była w drużynie? Ktoś
został pominięty, a może ktoś otrzymał szansę na wyrost?


A.F- Dużo zawodników dostało szansę w zimnie oraz na wiosnę. Kto się nie utrzymał musiał wrócić do
juniorów i dalej pracować na swoją szansę. Musimy pamiętać, że trener Gula ma przede wszystkim
wygrywać mecze. Musi patrzeć na dobro swojego zespołu i kogo ma w kadrze, a na jakich pozycjach
brakuje mu zawodników. Wybrał takich zawodników, których potrzebował i uznał za wartościowe
uzupełnienie kadry. Pamiętajmy jednak, że w pierwszym zespole cały czas byli Starzyński, Duda, Buksa
i Hoyo-Kowalski, a więc kolejna grupa zawodników na stałe włączonych do kadry pierwszej drużyny.

K.C- Wspomniał Pan Olka Buksę, jak ocenia Pan decyzję o transferze do Genui? Czy potencjał,
aby grać w Seria-A?


A.F- Każdy ma swoje życie, swoje wybory, za które przyjdzie ponosić konsekwencje. Znam nastawienie
kibiców do jego decyzji, ale ja nie będę jej oceniać. Mocno mu kibicuję, aby się rozwijał jak najlepiej. Czy
ten ruch okaże się właściwy…? Czas pokaże. Dziękuję mu za jego profesjonalne podejście w ostatnim
czasie naszej współpracy, ponieważ dawał z siebie wszystko, co miał najlepsze, dzięki czemu pomagał
nam na boisku.

K.C- Wróćmy jeszcze do mistrzostwa juniorów z 2014 roku. Dziś w na poziomie Ekstraklasy nie
występuje żaden zawodnik z tamtej drużyny, ale zaledwie kilku gra w 1.lidze jak na przykład Kuba
Bartosz czy Piotrek Żemło. Jak Pan myśli dlaczego?


A.F- Nie chciałbym wypowiadać się na temat pracy trenerów Musiała i Marca. Oni osiągnęli coś w
polskiej piłce i pracują dzisiaj na poziomie centralnym w seniorskiej piłce. Szczerze mówiąc nie wiem, nie
byłem przy tym zespole. Oczywiście szkoda, ponieważ potencjał niektórzy mieli ogromny, ale w futbolu
jak widać niczego pewnym być nie można. Myślę, że również nastawienie samego klubu jest zupełnie
inne w temacie rozwoju młodzieży.Jeśli zapyta mnie Pan za 7. lat czemu tylko X zawodników z mojej
drużyny v-ce mistrzów Polski gra lub nie gra w Ekstraklasie, to myślę, że więcej będę w stanie
powiedzieć.

K.C- W takim razie co zrobić, aby za 7. lat z Pana drużyny w Ekstraklasie występowało jedenastu
zawodników?


A.F- Jedenastu to dużo, musimy być realistami. Myślę, że jeśli dwóch, trzech będzie występowało w
Wiśle lub w innym zespole na poziomie Ekstraklasy to będzie sukces.

K.C- Kilka lat temu w wywiadzie przeprowadzonym przez Panów Piotra Truchlewskiego i
Mateusza Kosteckiego.Powiedział Pan ,, że nie został piłkarzem ponieważ nikt nie nauczył Pana
grać w piłkę” Zapytam w takim razie czy Pan uczy swoich chłopaków grać w piłkę?


A.F- Staram się to robić najlepiej jak umiem. Cały czas rozwijam się jako trener, aby zdobytą wiedzę
przekazywać swoim zawodnikom. Miałem okazję odbyć siedem staży zagranicznych, wielokrotnie
uczestniczyłem w szkoleniach organizowanych przez PZPN, aby cały czas poszerzać swoją wiedzę.
Również od kilku lat jestem przy pierwszej drużynie, pozwala mi to na przygotowanie zawodnika, który
wchodząc do seniorów wie, czego może się spodziewać i nie jest to dla niego, aż tak ogromnym przeskokiem. Oczywiście początkowo będą pojawiać się pewnego rodzaju problemy, ale zawodnik
będzie wiedzieć, co zrobić, aby je jak najszybciej rozwiązać. Cieszę się, że mogłem pracować z
Maciejem Stolarczykiem, Radkiem Sobolewskim, Mariuszem Jopem, Arturem Skowronkiem oraz
Petarem Hyballą. Od każdego z trenerów starałem się wyciągnąć to, co miał najlepsze dzięki czemu
staje się lepszym szkoleniowcem, ale i człowiekiem.

K.C- Również w tym samym wywiadzie odwołał się Pan do słów Gabriel Batistuta, który mówił, że
trener powinien budzić w zawodnikach uczucie pomiędzy strachem, a podziwem.Udaje się to
Panu? Jakie podejmuje Pan zabiegi, aby się to udawało?


A.F-Czy mi się to udaje…? Nie wiem. Mam nadzieję, że tak. Powtarzam chłopakom, że staram się być
jak ojciec – za dobre wynagradzać, a za złe karać. Jestem surowy i wymagający, ponieważ tylko wtedy
możemy się rozwijać jako zespół. Sir Alex Ferguson powiedział kiedyś, że “mili chłopcy niczego w życiu
nie wygrają”, ale nie chcę być postrzegany jako “terrorysta”, ponieważ w atmosferze strachu nikt nie jest
w stanie pokazać pełni swoich możliwości. Wszyscy jesteśmy inni i do każdego trafiają inne bodźce,
ważnym jest, aby trafić do każdego w odpowiedni sposób. Wraz ze swoim sztabem staram się mieć z
zawodnikami dobry kontakt, aby mieli świadomość, że jeśli mają jakieś problemy mogą się do nas
zwrócić, a my postaramy się im pomóc. Mam bardzo dobrych współpracowników, którzy również dużo mi
pomagają i zwracają uwagę na fakty, które mi umykają. Razem tworzymy zgrany zespół co wpływa na
naszą pracę i odbiór nas przez zawodników.

K.C- Wspominał Pan również, że stara się z zawodnikami rozmawiać, a nie krzyczeć dlaczego?
Wielokrotnie spotykamy się przecież w wywiadach lub rozmowach ze stwierdzeniami ,,Padły
męskie słowa w szatni” , ,, Bura od trenera” ?


A.F- Każdemu zawodnikowi daje prawo do błędu. Nie krzyczę w sytuacji kiedy, zawodnik nie trafi na
pustą bramkę, dlaczego? Ponieważ chciał strzelić bramkę, ale się nie udało. Nie krzyczę kiedy zawodnik
poda do przeciwnika, dlaczego? Ponieważ wiem, że nie chciał tego zrobić. Jednak kiedy zawodnik po
stracie piłki nie wraca do obrony, nie pressuje rywala, to jest sytuacja, w której używam krzyku, ponieważ
bez odpowiedniego zaangażowania praca całej drużyny idzie na marne. Oczywiście na niektórych
treningach również staramy się wywierać presję na chłopakach, ponieważ oni też muszą ją odczuwać.
Jednak najważniejsze jest odpowiednie podejście do zespołu i zdiagnozowanie, jakich bodźców
potrzebują w danym momencie. Podczas meczu z Gwarkiem Zabrze nie widziałem w zespole woli walki,
odpowiedniego zaangażowania bez, którego nie możemy myśleć o zwycięstwie. Odpowiednie wpływając
na drużynę udało mi się pobudzić w chłopakach odpowiednie cechy wolicjonalne dzięki czemu finalnie
udało nam się wygrać. Każdy mecz jest inny i w różny sposób trzeba motywować zespół do dalszej
pracy.

K.C- Pracuje Pan przede wszystkim z młodzieżą jak życie juniorskiej szatni różni się od
funkcjonowania szatni seniorów?


A.F- Drużynę u18 traktuję już jak zespół seniorski. Chłopcy pochodzą z różnych otoczeń, mają różne
wymagania. Staram się to ujednolicać, aby w momencie kiedy trafią do pierwszej drużyny nie odczuwali
dużego przeskoku. Jeśli chodzi o “życie” szatni to wygląda to podobnie, ale oczywiście z przełożeniem
na wiek. Panują inne tematy, zmartwienia. Juniorzy przede wszystkim chodzą do szkoły, mają
sprawdziany, obowiązki nakładane przez rodziców. Dlatego uważam, że oni mają trudniej pod pewnymi
względami niż zawodnicy pierwszej drużyny. W juniorach zawodnik ma dużo “rozpraszaczy”, dlatego
trudno skupić mu się i wyłącznie na piłce.

K.C- Przez lata swojej pracy na pewno spotkał się Pan z sytuacją kiedy przychodzą do Pana
zawodnicy, którzy mówili, że mają dużo zmartwień poza piłkarskich, presja ich przytłacza, brakuje
im wiary w to, że piłka to jest to co chcą robić w życiu. Co powiedzieć takiemu zawodnikowi?


A.F- Obecnie w u18 nie ma już takich problemów, ale zdarzają się w młodszych grupach. Okresami
kluczowymi były przejście z podstawówki do gimnazjum oraz z gimnazjum do liceum. Chłopcy widzą
wtedy jak czują się na boisku, jakie cele stawiają przed nimi rodzice, czy chcą oddać swoje życie piłce.
Nie każdy jest stworzony do tego, aby zostać piłkarzem i uważam, że jeśli ktoś nie jest w stanie
podporządkować swojego życia pod rygor piłkarski powinien zrezygnować, a im wcześniej to zrobi, to
będzie to tylko z korzyścią dla niego samego. Oczywiście mowa o profesjonalnym uprawianiu piłki
nożnej. Jeżeli chodzi o rekreację, to mam nadzieję, że dla zdrowia cały czas będą kontynuować
uprawianie tego sportu. Obecnie w u18 jedynie pojawiają się chwilowe problemy, często chłopcy
mieszkają poza rodzinnym domem i zdarza się, że tęsknią za rodzicami, dziewczyną, znajomymi.
Staramy się wtedy porozmawiać z takimi zawodnikami, aby wspólnie znaleźć rozwiązanie tego
problemu. Wszyscy piłkarzami nie będą, ale jeśli kiedyś ktoś z nich zostanie biznesmenem,
przedsiębiorcą to będę trzymał za nich kciuki, aby to, co robią robili jak najlepiej i żeby wiodło im się w
życiu. Kibicuję każdemu swojemu wychowankowi i życzę wszystkim, aby w życiu robili to co sprawia im
satysfakcję.

K.C- Czy uważa Pan że profesjonalne uprawianie sportu uniemożliwia naukę na najwyższym
poziomie, bądź przynajmniej na poziomie przyzwoitym?


A.F- Uważam, że bardzo wiele zależy od potencjału intelektualnego poszczególnych zawodników. Jeśli
ktoś nie ma predyspozycji naukowych, to nie możemy od niego wymagać samych piątek. Według mnie
jeśli ktoś kocha piłkę to musi ciężko pracować, aby wykorzystać swoją szansę. Naukę może w każdym momencie nadrobić, a szansa na karierę przeminie. Dużo pomaga tryb nauki indywidualnej, ponieważ
zawodnik może skupić na przedmiotach, które będzie zdawać na maturze dzięki czemu zaoszczędzi
czas, który spędzałby w szkole na przedmiotach, z którymi nie wiąże swojej edukacyjnej przyszłości.

K.C- Jakie stawia Pan cele przed drużyną na najbliższy sezon?

A.F- Dużo wymagam od samego siebie oraz swojego sztabu. Chcemy jak najlepiej przygotować drużynę
do każdego meczu. Chcemy wykreować kolejnych zawodników gotowych do rywalizacji o miejsce w
pierwszym zespole. Od zawodników wymagam: odwagi, determinacji, dobrych relacji między sobą, aby
czerpali radość z każdego dnia oraz żeby byli wobec siebie uczciwi- tak brzmią nasze drużynowe
wartości i ich oczekuję przede wszystkim. Tak jak powiedziałem podopiecznym jesteśmy w Wiśle
Kraków, więc wysiłek i poświęcenie są rzeczami obligacyjnymi.

K.C- Jakie perspektywy na przyszłość widzi Pan przed sobą? Czy myśli Pan o pracy w roli
pierwszego trenera seniorów Wisły? Czy skupia się Pan na pracy i wyłącznie w piłce
młodzieżowej?


A.F- Powiem szczerze, że będąc już kilka lat przy pierwszej drużynie wiem, z czym się to wiąże. Mam
świadomość również, jak trenerzy długo pracują w jednym miejscu. Sam przez trzy lata
współpracowałem z trzema, a teraz z czwartym trenerem. Pokazuje to, jak bardzo jest to niestabilna
funkcja. Jestem w Wiśle już kilka lat i praca w tym miejscu sprawia mi dużo satysfakcji, mam nadzieję, że
klub również jest zadowolony ze współpracy. Życzyłbym sobie, abym mógł pracować w Wiśle jak
najdłużej, może nawet jak Sir Alex Ferguson, który większość kariery pracował w jednym klubie.
(Śmiech)

K.C- Czego życzyć trenerowi?

A.F- Myślę, że zdrowia, spokoju ducha, pełnego optymizmu oraz ludzi, którzy będą dla mnie motywacją
do dalszej pracy.

K.C- W takim razie życzę Panu tego wszystkiego! Dziękuję bardzo!

A.F- Dziękuję bardzo!

Rozmawiał Kamil Ciesielski. Redakcja Wielka Wisła

4 7 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments